bezspoilerowa recenzja

„Deadpool 2” – bezspoilerowa recenzja

Bezspoilerowa recenzja filmu „Deadpool 2” – zapraszamy do lektury!

3 lata czekania na film Deadpool 2. Tyle czasu zajęło nam, fanom, oczekiwanie na kolejne pojawienie się pyskatego najemnika na srebrnym ekranie. To, że „dwójka” powstanie było pewne niemal od samego początku, czyli od sceny po napisach pierwszego filmu, przez niesamowity zysk, jaki produkcja zgarnęła, kończąc na zaangażowaniu głównej gwiazdy Ryana Reynoldsa. Nie obyło się oczywiście po drodze bez wybojów, w postaci zmiany reżysera z powodu ‚różnic artystycznych’, ale ostatecznie jest. Czy warto było czekać?

Akcja filmu przenosi nas kilka lat do przodu od wydarzeń z „jedynki”. Wade Wilson jest obecnie spluwą za pieniądze. Eliminuje najróżniejszych osobników. Od drobnych oprychów po grube ryby. Aż pewnego dnia wszystko ustaje. Można by rzec, że praca daje mu mocno w kość, ale na tym poprzestanę opisywanie historii, albowiem pisanie czegokolwiek o elementach fabularnych tego filmu, może być traktowane jako spoilerowanie. Jedyne co dodam, to fakt, że całość rozgrywa się wokół młodego mutanta Russela, mającego pirokinetyczne zdolności, i tego, że jest on w niebezpieczeństwie. Wade wydaje się być jedyną osobą, która może go uratować. Reszty dowiecie się podczas seansu.

O samej postaci Deadpoola nie ma się co rozpisywać, ponieważ bohater nie zmienił się nic w stosunku do pierwszej części. To dalej ten sam smutny klaun, który skrywa nienawiść do siebie pod maską wesołka. Na uwagę natomiast zasługują pozostałe postacie, które grają obok Wilsona pierwsze skrzypce.

Z tego miejsca z góry biję się w pierś i przepraszam, bo się myliłem. Wybrana do roli Domino, Zazie Beetz okazała się strzałem w dziesiątkę. Ta aktorka nie grała Domino, tylko dla mnie była nią po prostu. Jest odwzorowana w taki sposób, że naprawdę tak właśnie wyobrażałem sobie Neenę Thurman, gdyby przelać ją z papieru na ekran. Domino jest mutantką, która ma… szczęście. Jej mocą jest forma pola siłowego, przez które oddziałuje na otoczenie w taki sposób, by działało ono na jej korzyść. Tak, to nie jest wizualnie ta sama Domino, którą znamy z komiksów, i tak, wolałbym aktorkę, która jest bardziej zbliżona wizualnie do postaci jaką lubię z powieści graficznych. Niemniej jednak zachowanie Beetz na ekranie powoduje, iż nie sposób jej nie lubić. Tym bardziej, że kształtami przyciągnie na pewno wzrok męskiej publiki.


Drugą postacią wartą uwagi jest wyczekiwany mutant Cable, w którego wcielił się Josh Brolin. Przybywa on z przyszłości, by zlikwidować młodego mutanta z pewnych powodów. Jest to postać dużo bardziej zgorzkniała i ponura niż ten Nate, którego znam z komiksów. Czy to oznacza, że jest gorszy? Absolutnie. Kiedy Cable pojawia się na ekranie, wiadomo, że zaraz będzie rozwałka. Bardzo efektowna zresztą. Nawet pomimo swoich mocy regeneracyjnych, Deadpool nie ma łatwego kawałka chleba, kiedy przyjdzie mu się zetrzeć z Cable’em. Postawiona wysoko poprzeczka w postaci Thanosa, nie przyćmiła kunsztu postaci mutanta z przyszłości i Brolin wyszedł z niej ponownie zwycięsko.
Również młody Russel (w tej roli Julian Dennison) to interesujący bohater. Jest i zachowuje się tak, jak przystało na młodego, wkurzonego nastolatka. Dodajcie do tego moce, nad którymi młody nie panuje, i nieszczęście gotowe.

Powracają też postacie z poprzedniego filmu, jak Blind Al, Vanessa czy Weasel, jednak są to role ewidentnie drugoplanowe, co nie zmienia faktu, iż sukcesywnie wpływają na to, co się dzieje na ekranie. Przede wszystkim w kwestii komicznej, bo Deadpool to prezcież komedia w krwi skąpana. Mamy tu literalnie nawiązania do wszystkiego: od mrocznych filmów DC przez liczne nawiązania do komiksów Marvela, szydzenia z pedofilii i różnych dewiacji, kończąc na nabijaniu się z samych siebie. To jest ten typ kina, po którym wychodzisz z seansu z bolącym brzuchem i policzkami. Bo tytuł ma kilka scen, które wyjątkowo zapadły mi w pamięć, które do tej chwili wspominam z uśmiechem na ustach. Po drodze zahaczamy o kilka interesujących cameo, które wywołują jeszcze szerszy uśmiech. To wszystko oczywiście w akompaniamencie hektolitrów krwi. Bo wiadomo, kategoria R nie jest na darmo, więc trup ściele się gęsto. To wszystko jest bardzo przyzwoicie podane.
Po samym CGI widać, iż film ma nieco większy budżet niż jedynka. Zwracam tu przede wszystkim uwagę na Colossusa, który wygląda dużo lepiej niż w poprzedniej części. Efekty stoją na wysokim poziomie i trochę żal, że nie można filmu obejrzeć w 3D w IMAX.


Całość udźwiękowienia stoi na wysokim poziomie. Nie jest to drugie Guardians of the Galaxy, ale utwory dobrane przez Tylera Batesa idealnie wpasowują się w to, co dzieje się na ekranie, sprawiają, że chichoczemy lub rozdziawiamy buzię.

Czy zatem Deadpool 2 ma wady? Nie zrozumcie mnie źle, jestem świeżo po seansie i być może nie wszystkie emocje ze mnie zeszły. Zdecydowanie niektóre postacie zasługują na większą ilość czasu ekranowego, i patrzę tu przede wszystkim na Domino. Chętnie bym też zobaczył większą gamę bohaterów, zwłaszcza w finale, który się zwyczajnie o to prosi. Szczególnie przy stopniu zagrożenia, z jakim przyjdzie się bohaterom zmierzyć. Czasem również trudno określić tożsamość, jaką film się kieruje, bo bywało tak, również pod koniec, że zastanawiałem się, czy to wszystko jest na poważnie, czy zostanie obrócone w żart, czy coś innego się z tym stanie. Zobaczycie, to zrozumiecie, o co mi chodzi.

Deadpool 2 reklamuje się jako kino familijne, ale podobnie jak w przypadku pierwszej części, gdzie reklamowano go jako Love Story, tu również ma drugie dno. Nie przychodźcie na ten film z dziećmi. Nie ma tu cycków, ale jak mały Timmy zobaczy latające, obcięte głowy, to na pewno zmoczy nocą łóżko. Z tym, że film jest familijny chodzi raczej o to, iż stara się na swój pokręcony sposób przedstawić wartość, jaką jest rodzina i korzyści z jej posiadania.


Czyli płyną z tego jakieś morały. Tak samo jak z tej recenzji, że Deadpool 2 to film, na który zdecydowanie warto iść do kina. To produkcja, która po prostu ulepsza wszystko to, co mieliśmy w „jedynce”. Jest to ewidentnie odgrzewany kotlet, który na pewno nie będzie szokował już tak, ak jedynka, ale biorąc pod uwagę pozycję postaci Wade’a Wilsona, ma zagwarantowane, że będzie wysoko w Box Office. Wszystkiego jest więcej, bardziej i mocniej; a Ci, którzy lubują się w tego typu humorze, na pewno wyjdą usatysfakcjonowani. Tym się kierujmy.

Na koniec dodam, że sceny po napisach są jednymi z najlepszych, jakie widziałem w życiu. Niech moja wyszczerzona gęba podczas napisów końcowych posłuży Szanownemu Państwu za rekomendację.

Deadpool 2 trafi do kin od 18 maja.

Facebook Comments
Kliknij:
0