Niucon 8 Realacja

Sierpień zbliża się do końca wielkimi krokami, a Niucon przeminął jakoś za szybko, dlatego pozostaje napisać recenzję. Zaczynamy.

Pragnę zaznaczyć, iż w owej, krótkiej relacji, skupię się przede wszystkim na aspekcie dla typowego geeka, pożeracza zachodniej popkultury. Czy warto wybrać się na Niu-con? Odpowiedź znajdziecie w tekście.

11 sierpnia, o godzinie 8:30 wysiadam z pociągu, który zatrzymał się we Wrocławiu. Prosto z dworca, zmierzam w stronę miejsca, w którym mam odebrać wejściówkę. Pierwszy raz idę tą ulicą – *pyk pyk* GPS mówi 20 minut do celu. Drepczemy tak jak pokazuje, czas mija, czuje że 20 minut minęło, a do końca trasy jeszcze daleko. 20 minutowa trasa przedłużyła się do półtorej godziny. Wynik mojej kiepskiej orientacji w terenie. Chwilę po godzinie 10 jestem na miejscu i pierwsze co mi się rzuciło w oczy? Dwa duże budynki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, które są połączone łącznikiem, którym bez większych problemów można w łatwy sposób przejść na drugi budynek, nie musząc schodzić schodami na sam dół. Wygodne udogodnienie dla leniwych skurczysynów i grubych ludzi. Drugi budynek, ten noclegowy znajdował się na ulicy Haukego Bosaka. Odległość między budynkami to około 3 kilometry. Nie jest źle, aczkolwiek mogło być lepiej.

Po przybyciu na miejsce ujrzałem dwie duże kolejki, tak jedna była dla osób z wykonaną przedpłatą, a druga dla osób chcących zakupić wejściówkę. Ja jako Media nie musiałem czekać w kolejce, między jedną a drugą kolejką było zrobione przejście dla Orgów, Helpów, medyków, ochroniarzy oraz takich osób jak media, wystawcy i cała reszta która przyczyniała się w jakimś stopniu do powstania Niuconu. Po tym gdy już odebrałem identyfikator poszedłem zanieść bagaż do hotelu i zrobić małe zakupy w pobliskim dyskoncie dla biedy, przynajmniej według słów Jarosława K.  Po wszystkim wróciłem na teren konwentu i kręciłem się po różnych stoiskach w celu znalezienia ciekawych gadżetów

Od godziny 12 zaczynały się pierwsze atrakcje, więc jeśli nie stało się w zbyt długim kolejconie to na spokojnie, od momentu uzyskania akredytacji bądź biletu, miało się dwie godzinki na ogarnięcie wszystkiego, co nas mogło potencjalnie interesować.  NiuCon uwzględniał salę zwaną Komiksowa, w której odbywały się atrakcje około-komisowe. Niestety, atrakcji dedykowanych dwóm gigantom komiksowej tematyki – Marvel i DC nie było za wiele.  Były panele, a wśród nich takie tematy jak Kreskówki Marvela z lat 90-tych, obowiązkowe DC vs. Marvel – Wojna Superbohaterów, Dlaczego Superman nas nie uratował? – Komiksy po zamachach 11 września 2001, All Hail Hyperion, czyli o Supermanie Marvela, Dlaczego Kapitan Ameryka nie może być czarny? czy Doom patrol czyli superbohaterowie na kwasie. Brzmi ciekawie? Dla fanów, zdecydowanie. Niestety nie przybliżę Wam wspomnianych paneli, albowiem nie miałem za dużo czasu, by na nich zaliczyć obecność. Z rzeczy, nawiązujących do tematyki komiksowej, które rzuciły mi się w oczy, był baner reklamujący stoisko Blue Box. Na wspomnianym stoisku fani komiksów mogli wydać swoje, ciężko zarobione lub wybłagane od rodziców, pieniądze na różnego rodzaju gadżety związane z tematyką komiksowa i nie tylko. Pod względem wyboru gadżetów około-komiksowych, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Od kubków, przez poduszki, podstawy pod browar i inne duperele, aż po obowiązkowe koszulki czy kubki. Do wyboru do koloru. Dla odważnych była loteria za 5 zeta, w której najniższą wygraną była przypinka, acz nie trudno było wygrać inne gadżety. Podjąłem wyzwanie i wygrałem kubek przy drugiej próbie, więc loteria jak najbardziej na plus. Jak wiadomo konwent to nie tylko panele i źródła osuszenia portfela do cna, ale też cosplay. Jako, że Niu-Con jest dedykowany przede wszystkim miłośnikom Japońskiej kultury, toteż stricte komiksowego cosplay’u było jak na lekarstwo. Aczkolwiek udało mi się wyrwać zdjęcie znajomej z Puciek cosplay z Jokerem w wykonaniu Himo Cesarz oraz Harley Quinn, opartej na Suicide Squad, w wykonaniu Moyoashi. To by było na tyle. Nie oznacza to jednak, że cosplayerek nie było. Wręcz przeciwnie. Fanów mangi i anime, zdecydowanie ucieszyła by ilość bohaterów, znanych z najpopularniejszych historii, płynących z kraju kwitnącej wiśni.  

Gdy wybiła godzina około 23 wróciłem do hotelu i tak minął pierwszy dzień konwentu. Drugi dzień zacząłem około godziny 10 wymeldowaniem się z hotelu, niestety wszystkie pobliskie miały tylko miejsce na jedną noc, tak więc wróciłem na budynek konwentowy i sprytnie ukryłem bagaż, żeby nie nie iść tej jakże długiej trasy na miejsce noclegowe. Jako, że nie widziałem żadnych atrakcji które by mnie ciekawiły poszedłem grać ze znajomym w planszówki, które były, w dużej mierze, motorem napędowym konwentu. Graliśmy w różne tytuły, takie jak kultowy Talizman, czy Zombicide. Koniec końców na tym upłynął mi cały dzień.

Jako że już była niedziela ostatni dzień konwentu a w ostatni dzień mało się dzieje, głównie to sprzątanie i ogarnianie budynku, poszliśmy jeszcze na planszówki po czym około godziny 15 opuściliśmy Niucon.

Mógłbym jeszcze opisać konwent od strony Anime, Manga, Japonia itp. ale relacje o tej tematyce znajdziecie na innych stronach, zaś ja sam nie jestem raczej dobrym wyznacznikiem w tym temacie. Słowem podsumowania powiem krótko, iż NiuCon to fajne miejsce, aczkolwiek osoba, która nie jest powiązana z tematyką Mangi i Anime, nie znajdzie tu dla siebie za wiele, poza standardowymi duperelami typu gadżety w postaci kubków czy przypinek oraz okazjonalnych paneli. Ci którzy kochają historię z kraju Godzilli, powinni zdecydowanie ostrzyć sobie zęby na przyszły rok. Typowy jednak geek, zapatrzony w popkulturę z zachodu, powinien jednak odłożyć swoje pieniądze na Komiksową Warszawę lub Międzynardowy Festiwal Komiksu i Gier, gdzie znajdzie więcej dla siebie, w swojej tematyce.  

Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia mojej galerii z konwentu, zaś organizatorom NiuCon, serdecznie dziękuję za zaproszenie.

Facebook Comments
Kliknij:
0