Deadpool: Too Soon? – Recenzja

O komiksach z Deadpoolem można powiedzieć wiele. Hell… można powiedzieć, że chyba już każdy motyw przewinął się przez kartki powieści z pyskatym najemnikiem. Too Soon? to niejako powiew świeżości w oklepanych historiach Wade’a Wilsona, wplatający wątek tajemniczego morderstwa w posesji i śledztwa w tej sprawie. Wszystko to oczywiście okraszone odpowiednią dawką humoru z jakiego słyną serię z Deadpoolem.

Wade Wilson zaprasza wszystkich, swoich (jego zdaniem) najlepszych kumpli, do tajemniczej posesji na obrzeżach Nowego Jorku w celu… zrobienia sobie wspólnego zdjęcia na Święta Bożego Narodzenia… mimo, że jest lipiec. Kiedy już zmęczeni gadką pyskatego najemnika przystają na jego propozycję i chcą zrobić sobie wspólną fotografię, nieoczekiwanie gasną światła, a po ich zapaleniu znajdują jednego z bohaterów skróconego o głowę. Deadpool oczywiście poprzysięga odnalezienie sprawcy, a podejrzanym może być każdy, kto był w tym momencie w pokoju. Rozpoczyna się śledztwo…

-Motyw, którego jesteśmy tutaj świadkami, to oczywiście nawiązanie do powieści Agathy Christie, gdzie bardzo często jest uwzględniony motyw morderstwa i oczywiście grona podejrzanych. Tu jednak na próżno szukać powagi znanej z kryminałów autorki. Too Soon? to kolejna szalona historia gdzie fabuła jest tylko pretekstem do kolejnych absurdalnych scen z Wilsonem i spółką w roli głównej.


-W komiksie jest uwzględnionych kilka najpopularniejszych postaci, m.in. Ant-Man, Kaczor Howard, Punisher, Squirrel Girl czy Rocket wraz z Grootem. Każde z nich reaguje w należyty sposób na obecność Deadpoola, pogardzając nim, a niekiedy spuszczając mu nawet łomot. To rodzi wiele komicznych sytuacji przy których niejednokrotnie się uśmiechałem. Nie oznacza to jednak, iż biedny Wade jest ciągle narażony na bęcki. W imię wyższego dobra przez opowieść zobaczymy team-upy, m.in. rewelacyjny co-op ze Squirrel Girl, która jest drugą gwiazdą tego komiksu. Przyznam szczerze, iż po przeczytaniu tego komiksu zainteresowałem się na tyle postacią Doreen Green, by sięgnąć w najbliższym czasie po jej przygody. Bohaterka jest naprawdę pokręcona i na swój sposób zabawna. Z wrodzoną infantylnością, walczy z zagrożeniem. Co więcej, wraz z Deadpoolem, w wyniku teleportacji tworzą hybrydę, zwaną Squirrelpool, która jest chyba jedną z najbardziej absurdalnych postaci wzorowanych na najemniku. To co prawda tylko wierzchołek humoru jaki ten komiks oferuje, ale mogę powiedzieć wprost… jest dobrze. Tak naprawdę każdy zaprezentowany bohater świetnie współgra z Wade’em, dzięki czemu komiks tak dobrze się czyta.


-Po Too Soon? dostajemy jeszcze mini-historię, w której Wade bierze udział w konkursie kostiumowym na Halloween, organizowanym przez Squirrel girl. Urzekło mnie w tym komiksie, że nasz heros otwarcie szydzi sobie z filmu Deadpool niejednokrotnie uważając, że podejście fanów do tematu jest żenujące. Zresztą, zarówno w bonusowej historii jak i w głównej opowieści mamy multum nawiązań do popkultury. Sam Squirrelpool to niejako nawiązanie do kultowej Muchy, horroru z Jeffem Goldblumem, dzierżącym tytuł jednego z najobrzydliwszych obrazów grozy. Znajdziemy tu także nawiązania do Ryana Reynoldsa, Alladyna i wielu, wielu innych. Wszystko to, to oczywiście puszczone oczko do geeków.

-Za scenariusz odpowiada Joshua Corin, autor i scenarzysta, znany chyba najbardziej z powieści Nuclear Winter Wonderland, i moim zdaniem, uchwycił on postać Deadpoola. Z całym szacunkiem – powieści o najemniku ciężko napisać by były zabawne, ale tu akurat autor nie zawodzi ani trochę. W tomiku znajdziemy rysunki Reilly’ego Browna, artysty silnie powiązanego z Deadpoolem, mającego na koncie już rysunki dla Deadpool & Cable, czy też wydanego niedawno w Polsce – Dracula’s Gauntlet. Przyjemnie się to czyta, a jeszcze przyjemniej ogląda.


-Komiks nie tak dawno wyszedł w miękkiej oprawie i zawiera wszystkie cztery zeszyty plus wspomnianą bonusową historię. Okładka i strony to taka tradycyjna wersja Trade Paperbacków Marvela oferująca przyjemne w dotyku, półmatowe strony, wypełnione świetnymi rysunkami pełnymi ciepłych kolorów. Śmiało mogę powiedzieć, iż Reilly Brown jest jednym z moich ulubionych rysowników, przynajmniej na tą chwilę.

-Niestety, jak to zwykle bywa w przypadku Deadpoola, fani poważnych i dojrzałych opowieści nie mają tu absolutnie czego szukać. Too Soon? pomimo, iż jest czymś nowym w temacie Najemnika z Niewyparzoną Gębą, to jednak jest to nadal jazda bez trzymanki, która nawet nie stara się grać inaczej. Absurdalne sytuacje, masa gagów i sama postać Wade’a Wilsona, decyduje o tym, iż jest to czytadło dedykowane przede wszystkim fanom Deadpoola lub tym, którzy chcą się odmóżdżyć na wieczór lub dwa. Inni mogą spokojnie ominąć tą pozycję i sięgnąć po coś innego…

*Ta sama recenzja mojego autorstwa, jest również dostępna w serwisie Planeta Marvel na który serdecznie Was zapraszam. 

Facebook Comments
Kliknij:
0