Deadpool: The Videogame – Recenzja

Cieszę się, że mogę dla was zrecenzować Deadpool The Videogame. Serio. Jak się domyślacie jestem graczem (moje dzieci będą mówić: ‘Mój stary to fanatyk gier komputerowych…), więc o wiele łatwiej mi pisać o grach, które są ze mną odkąd kończyłem 7 lat, niż o komiksach które są ze mną od dość niedawna. Do tak zacnego zajęcia jakim jest ta recenzja postanowiłem, zaprosić do współpracy mojego złego brata bliźniaka zwanego w półświatku jako MrocznyChomikDestrukcji. NO ELO CH*JKI.

PROLOG:

Więc zaczynamy…Ta gra to typowa gra akcji TPP. LUB JAK KTO WOLI NAWALANKO-SZCZELANKA TYPU WIDOK ZZA PLECÓW #POZDRODLAKUMATYCH. Taaa… Deadpool został wydany przez Activision Blizzard. A za produkcją stoi High Moon Studio, które wcześniej wydało kilka gier o Transformersach. PFFF…JAKIEŚ NUDNE GIERKI O ROBOCIKACH. Gra została wydana w 2013 roku na PC, PS3 PS4 oraz Xboxa 360 oraz XONE. Od 2013 roku już zdążyła zniknąć ze sklepów za sprawą wygaśnięcia licencji oraz powrócić głównie na platformy dystrybucji cyfrowej. Aha i recenzja opiera się na wersji PC. BO CIĘ NIE STAĆ NA PLAYSTATION NĘDZARZU.

AKT I: Audio-wideo

Fakt, nie znajdziecie tutaj żadnych wodotrysków graficznych, ale też żadnych artefaktów graficznych (bugów) jak to mówią. Modele otoczenia stoją na dość dobrym poziomie, nie widać tu żadnej fuszerki, ale dość dużo dzieje się na ekranie, więc nie ma czasu za bardzo się przyjrzeć. Co do modeli postaci, są dobre, ale jest ich za mało rodzajów. Pod koniec gry walczymy prawie z dziesiątkami, jak nie z setkami wrogów na jednym levelu, a oni są tacy sami, moby w szarych ubrankach. Co do reszty postaci takich jak Wolverine, Psylocke, czy jakieś randomowe chirliderki (TZYTZUSZKI UUUU) to jest lepiej, ale i tak nie są tak dopieszczone jak np. w Batmanie: Arkham Asylum. NO DOBRA GRAFIKA NIE URYWA ALE MUZA DAJE RADE. MAMY OD CHOLERY DOBRYCH NUT. MUZYKA W TRAKCIE WALKI NA PRZESTRZENI GRY SIĘ ZMIENIA W PIERWSZYCH ETAPACH MAMY MELODIE OPIERAJĄCĄ SIĘ GŁÓWNIE NA SYNTEZATORACH, A W DALSZYCH ETAPACH WALĄCE PO USZACH GITAROWE RZEMPOLENIE, KTÓRE JEST IDEALNE DO WALKI, NICZYM MUZA W PRINCE OF PERSIA: WARRIOR WITHIN. W GRZE JEST SPORO INDUSTRIALNYCH NALECIAŁOŚCI W SOUNDTRACKU, CO JAK DLA MNIE JEST MEGA SPOKO. OGÓŁEM UDŹWIĘKOWIENIE BRONI, RÓŻNE DZIWNE DŹWIĘKI PODCZAS UDERZANIA WE WROGÓW PRZY PODKRADANIU – COŚ ALA ODGŁOSY CYRKOWE. JEDYNE CO MOŻE U NIEKTÓRYCH PRZYPRAWIAĆ O BÓL DUPY GŁOWY JEST NIEZAMYKAJĄCA SIĘ GĘBA DEADPOOLA.

 

AKT II: Mechanika

Walka niestety nie jest skillowa, jak choćby w takim Devil May Cry, gdzie fakt zarówno ataki bronią białą i palną mogły złożyć się na jedną dość długą serię kombosów. W Deadpoolu walka dość często ogranicza się do mashowania jednego przycisku. Broń palna w tej grze jest czasami zbędna – amunicji jest mało i nie zadaje dużo obrażeń. Można jej używać do trzymania wrogów na dystans, podczas regeneracji zdrowia za osłoną, ale nic więcej. W wspomnianym wyżej DMC broń palna mogła być zarówno punktem wyjścia do większego kombosu bronią białą, albo małą przerwą między dwoma kombosami lub  po prostu służyła do żonglowania przeciwnikami. W Deadpoolu tego nie znajdziecie. Ona po prostu jest. Walka jak już mówiłem nie jest skillowa, ale z drugiej strony jest taka…no nie wiem…rozluźniająca…coś jakby takiego. W grze jest kilka kombosów na krzyż, które możemy aktywować gdy zapełnimy pasek momentum. Każdy rodzaj broni ma inny kombos, a pasek momentum zapełniamy (UWAGA PRZYGOTUJCIE SIĘ NA SZOK) poprzez siekanie wrogów. Do eksterminacji wrogów udostępniono nam zestaw broni białej takiej jak młoty (ORAZ TAKIE ŚMIESZNE WIDELCZYKI CO MIAŁ RAPHAEL Z ŻÓŁWI NINJA), czy palnej jak shotgun, uzi, karabin. Zapomniałbym – mamy jeszcze granaty (TEEEE POWIEDZ O TYCH FRUWAJĄCYCH M&M’SACH). Bronie, jak i samą postać możemy rozwijać poprzez zbieranie takich latających logów(?) (log?) (to takie coś co ma on na pasku). Są one w różnych kolorach reprezentujące różne wartości, czy tam powiedzmy- nominały (XD TY GŁĄBIE JAKIE NOMINAŁY XD). Kombosy o których wspomniałem wcześniej, czy nowe rodzaje broni odblokowujemy właśnie poprzez wydawanie tychże m&m’sów z logiem Deadpoola.

Twórcy, jeżeli chodzi o przeciwników, również się nie postarali. Oprócz podstawowych (nazwijmy ich mobami) wrogów, mamy również tanka/olbrzyma/ , który szarżuje ORAZ TAKA WŚCIEKŁA BABA Z PAZURAMI, TROCHĘ WYGLĄDA JAK MOJA KIEDY WRACA OD KOSMETYCZKI HEHE. Sorry, są potem inne moby, ale nie zwróciłem na to uwagi że się zmieniły, bo też są tak samo szarzy. Aaaaa…. i oczywiście są bossowie, ale nie ma sensu mówić o walce z nimi. Serio.

Jedna z rzeczy, która mnie lekko irytowała to był teleport. Mogliśmy go używać w czasie walki by zrobić unik lub żeby doskoczyć do wroga i zrobić z niego kebab. Teleport używaliśmy też by się przemieszczać, oczywiście to wyglądało po prostu tak że robiliśmy skok do przodu o trzy-cztery kroki lub żeby wspiąć się na jakąś półkę a dwa razy w grze mogliśmy przeskoczyć większe odległości… Eh to jest T-E-L-E-P-O-R-T. Szkoda że ta mechanika nie została bardziej rozbudowana.

AKT III: Inne

Uffff…tutaj jest nieźle, jest wręcz nieziemsko. Gagi, żarty, dowcipy to najmocniejsza część tej gry. Już sam początek rozwala…Jak Deadpool, któremu podkłada głos Nolan North (NIE MYLIĆ Z PETEREM NORTHEM HEHE), dzwoni do…Nolana Northa, aby ten zgodził się podłożyć głos Deadpoolowi. Na ekranie dość dużo się dzieje, Deadpoolowi jak i jego głosom w głowie gęba się nie zamyka. Co jest na plus, ponieważ Deadpool komentuje wszystko: wrogów, walkę, wszelakie gagi…Tak Gagi to jest najmocniejsza strona, zanudzony Deadpool przez Cable’a i to co on robi to mistrzostwo. W grze jest dość dużo cutscenek i to jest najmocniejsza strona tej gry. W grze oprócz typowych przerywników filmowych mamy krótkie filmiki z komiksów, gdy w grze pojawia się mniej znana postać z marvelowskiego uniwersum np. Death. Filmiki są okraszone komentarzem Deadpoola (za wyjątkiem filmiku o Cable’u, który jest okraszony dziwną (ZNACZY SIĘ GEJOWSKĄ) muzyczką.

EPILOG:

TEN DEBIL DAŁ 6/10 NIE MUSICIE DALEJ CZYTAĆ. Ehhhh. Gra jest średniakiem niestety. Na tle gier od Rocksteady wypada dość blado, rozumiem konwencje Deadpool jako bohater, który przebija czwartą ścianę, to gra też taka musi być i stara się być pastiszem gier akcji i/lub o superbohaterach. Jakoś to wychodzi ale nie jest to jakieś arcydzieło choćby i w tym aspekcie. Gra nie wybija się ani gameplayem ani fabułą. Ta gra to żart… W sensie seria niekończących się żartów i tylko dlatego warto w nią grać. To gra na niedzielne popołudnie po obiadku, gdy rodzina zasiada do familiady. Ty możesz usiąść do Deadool: The Videogame. Tak, dałem 6/10….

PS. Wiem że ta recenzja może być lekko chaotyczna, ale tak to jest jak się piszę na kacu.

PS2. TEN CIUL DAŁ MI RÓŻOWY KOLOR. EHH SZKODA GADAĆ…SZKODA STRZĘPIĆ RYJA…

PS3. To konsola…

PS4. Też…

Facebook Comments
Kliknij:
0